A+ A A-
Tools

Gural i WSRH w Heya Club, 14.01.2012 RELACJA + FOTO

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Koncertowy rok 2012 rozpoczął się w Szczecinie w drugi weekend stycznia a otworzył go nie kto inny jak sam DonGuralesko w dobrze wszystkim znanym klubie Heya. Znanym przede wszystkim pod innymi nazwami jak choćby Lokomotywa czy Black Pearl a jego historia sięga aż do roku 1999, kiedy to odbył się tam Hip-Hop Jam II B-boy contest, czy X urodziny Stoprocent w 2009r. Przed koncertem, Nasza ekipa SSH odwiedziła Gurala w hotelu i przeprowadziła całkiem ciekawy wywiad, w którym możemy dowiedzieć się m. in. jak ważny jest pomysł i plan na muzyczny biznes oraz jak bardzo własna rodzina dopełnia człowieka, który na scenie hip-hopowej osiągnął absolutny szczyt. Gural chętnie i wyczerpująco odpowiadał na wszystkie pytania w hotelowym barze przy ciepłej niestety w zimowy wieczór wódce, tym bardziej zapraszam do sprawdzenia tej relacji.

Co do samego koncertu, to pierwsze granie rozpoczęło się już przed godz. 21. A mimo iż był to jedynie support, nie mogę pominąć charyzmatycznego MRM'a z ekipy Noyz Boyz, który na pełnej piździe pokazał jak powinny wybijać się nowe składy mając możliwość grania przed większymi gwiazdami. Kontakt z ludźmi pod sceną bardzo dobry, MRM dał z siebie naprawdę sporo i aż miło było popatrzeć, że ktoś rozumie jak należy grac koncerty by zostać szerzej zauważonym. Ludzi w klubie z upływem czasu niestety nie przybywało, razem z koleżanką z naszej ekipy naliczyliśmy ok. 350 osób co i tak nie było złym wynikiem. Klub Heyah jest jednak dosyć rozległym miejscem i nawet 300setny tłum widziany z klubowego balkonu robi wrażenie mniejszego. O 21:30 na scenie pojawiła się mocna ekipa WSRH znana dobrze w naszym mieście co widać było po przyjęciu ich na scenie i w trakcie koncertu. Dzieciaki pod scena znały teksty i widać było, że Shellerini i Słoń dobrze podkręcają atmosferę przed gwiazdą wieczoru. Dodatkowo imprezowy nastrój udzielił się wszystkim przy okazji urodzin Shellera.

 

Na Gurala nie musieliśmy długo czekać gdyż pojawił się zaraz po swoich ziomkach z Poznania i bez zbędnego przechadzania się po klubie i vipowskich lożach od razu wjechał na scenę i pierwszym kawałkiem pokazał co to znaczy luz, pewność siebie i profesjonalizm. Zwłaszcza ostatnia z tych cech zasługuje na pochwałę gdyż ostatnich kilka dni jak i ten koncertowy nie były dla Gurala lekkie z powodu choroby. Koncert jednak nie stracił na tym fakcie ani przez moment a z numeru na numer coraz bardziej nabierał rozpędu. Podobało mi się, że Gural posiada swój własny patent na utrzymywanie publiki na wysokich obrotach przez cały czas. W zasadzie co kilka numerów ludzie ,,zmuszani'' byli do zabawy w powtarzanie śpiewanych przez niego fraz co cieszy się ogólnie dużą renomą na każdym występie. A gdy w pewnym momencie pojawił się jeszcze Rafi, emocje podkręcane cały czas urodzinami Shelleriniego sięgnęły chyba zenitu. Z 3 osób obecnych na scenie na początku, zrobiło się 8 a koncert przerodził się po prostu w zajebistą imprezę pod i na scenie. Szkoda tylko, że nagłośnienie w klubie kompletnie nie dawało rady a znając kawałki które grał z przekroju kilku płyt ( pojawił się nawet numer z czasów Killaz Grup ) i tak nie byłem w stanie rozpoznać słów wydobywających się z buczących kolumn. Jedynym plusem tego miejsca jest duża scena, dostosowana jednak pod kompletnie inne granie na co dzień.

 

Przyjemność oglądania DonGuralesko i słuchania na żywo Giovanni Dziadzi, Stanu umysłu czy Złotego rogu trwała równo godzinę. Wystarczająco jak dla mnie a patrząc na fanów widać było, że koncercik zadowolił ich w zupełności. Nie polecam jednak jeżdżenia na takie imprezy autem bo utrzymanie trzeźwości bywa niezwykle ciężkie, kiedy ze sceny słychać co chwilę ,, lejemylejemylejemy'' i sam momentami przechodziłem wewnętrzną wojnę między rozsądkiem a zatraceniem. Wygrał rozsądek, jednak po raz ostatni! Miło rozpoczął się ten rok zwłaszcza, że najnowsza płyta Gurala jest chyba najlepszą jaką wydał do tej pory ( a przynajmniej na równi z Totemem Leśnych Ludzi ). Czekamy na kolejne koncerty w Naszym mieście i możecie mieć pewność że szczeciński Hip-Hop będzie tam z Wami na pewno. Do zobaczenia wkrótce!

 

MA1

Zdjęcia autorstwa Agnieszki Szkabar i Kamilii Izbrecht.

Zaloguj się, by skomentować

Komentarze

Sprawdź też

Wyszukiwarka

Newsletter

Wspierają nas »

2012 SzczecinskiHipHop.pl